Strony: O sobie | RSS |

Prywatne podsumowanie 2009.

Kategoria: O niczym Tagi: 2009 podsumowanie praca

Dodano 02 stycznia 2010 o 19:29:53 na poziomie 1, 2 komentarze

No i minął kolejny rok. Już 25 rok mojego życia, które staje się kolejnym odcieniem szarości. W kwietniu będzie już 26 lat, skończą się zniżki, skończy się pewien etap, rozpocznie kolejny. Ale nie miało być nudnego trucia o niczym. Wpis jest podsumowaniem, podsumowaniem z kilkoma wnioskami na przyszłość. Nie będą to postanowienia noworoczne, bo tych najłatwiej nie dotrzymać.
Sukcesy:

  1. Fotografia. Kilka ciekawych sesji zdjęciowych w plenerze, które dały mi sporo doświadczeń. Wydaje się, że najwięcej doświadczeń udało mi się zdobyć podczas Spoiw Kultury organizowanych przez Szczeciński teatr Kana. Udanych zdjęć nie było tak naprawdę, ale sesja dała mi w kość i pokazała kilka rzeczy o których się nie pisze w artykułach. Między innymi o fotografii mam zamiar napisać kilka wpisów, ale nie obiecuję. Obiecywałem już "gazylion" razy, więc tym razem podejdę do tego luźno.
  2. Wyjazdy. A dokładniej wyjazd po raz kolejny do Poznania na fajny event. Tym razem był to "a day at the park". Mam wrażenie, że tylko to zostało moją odskocznią i prawdziwym wyłączeniem myślenia o tym co było, jest i co będzie. Taki prawdziwy odpoczynek. Rok 2010 mam zamiar spędzić na kilku takich imprezach. Plany mam na pobyt kilka dni w Kołobrzegu w trakcie Sunrise. Już jest plan na wyjazd na "tajemniczy" (pewnie "A state of trance episode 450" live) event z Arminem van Buurenem. Co z tego wszystkiego wyjdzie, nie wiem. Okaże się na bieżąco.
  3. Praca. Tutaj trzeba powiedzieć, że mogę zaliczyć ten rok do znacznie lepszych niż 2008. Utrwalenie pozycji jako "senior software developer". Nauka nowych rzeczy (tutaj niestety nowe rzeczy odkrywało się w trakcie przeglądania sieci "po pracy", czyli w czasie niby wolnym). Rozwój w związku z zarządzaniem projektami (kolejny sukces i porażka w jednym). Kolejne książki czekają na przeczytanie. Kolejny krok ? Może jakaś "większa" podwyżka, może nadejdzie czas żeby się rozejrzeć za inną pracą (może dodatkową, chociaż to wątpliwe ze względu na ilości wolnego czasu, chęci i mocy przerobowych).
Porażki:
  1. Studia, niby studiuję, niby chodzę na zajęcia. Robię wszystko co mogę, żeby to skończyć. Problemy jednak powstają same. Praca i nawał robienia różnego typu zadań jednak mnie dobija. Nie jestem w stanie przez 2 miesiące bez przerwy robić rzeczy 8h w pracy i później kolejne 6h zadań (programowanie, dokumentacje). Człowiek przychodzi zjechany w weekend i jeszcze słyszy, jak to pan mgr. (w okolicach mojego wieku) jest zmęczony tym, że musi przygotować dla mnie zadania. Czasami się zastanawiam, dlaczego ludzie totalnie niezwiązani z zawodem informatyka robią doktorat. Żeby poczuć się lepiej ? Plusem może być małe poćwiczenia przygotowywania prezentacji i samego trybu przekazywania wiedzy.
    Najważniejsze pytanie: czy skończę ? Tak. Mam już od jakiegoś czasu plan poukładany jak to zrobić i jak rozłożyć wszystko w czasie. Zajmie to niestety kolejny rok, kolejne opłaty, ale skończę. Będę inż. informatyki. Do tego czasu nie ruszam się ze szczecina. Co będzie później ? Zobaczymy (again).
  2. Rozwój w dziedzinie zarządzania projektami. Mam kilka pozycji do przeczytania. Kilka naprawdę ciekawych książek mówiących wiele o rzeczach w których chcę się dalej rozwijać. Kilka książek związanych z samym programowaniem, wzorcami projektowymi itp. również czeka. Książki leżą na stosie i czekają aż się łaskawie znajdzie chęć i czas (to drugie bardziej). Czas, który będę musiał wygospodarować kosztem innych zainteresowań (czy też zabójców czasu). I tak jak lubię fotografię nie wiem czy będę mógł dalej kontynuować pasję, nie wiem czy nie zabić jej na rzecz rozwoju w dziedzinach położonych bliżej pracy.
  3. Blogowanie. Lubię pisać, co widać nie od dziś. Lubię się czasami podzielić swoimi przemyśleniami, doświadczeniem (no tutaj mniej mogę pisać, ze względu na "lojalkę"). Mam w mojej "todo liście" sporo tematów do opisania, które postaram się opublikować coby zmusić się do ich opisania, jednakże brak czasu i wyrzuty, że jak zajmę się pisaniem to coś innego na tym ucierpi skutecznie mnie od tego odstraszały. I nie chodzi mi tylko o porażkę w pisaniu tego bloga. Chodzi mi także o porażkę w pisaniu na ps3site, porażkę w podjęciu współpracy z pewnym czasopismem internetowym (aczkolwiek tutaj już mam troszkę materiału i może się w końcu uda skończyć).
  4. Zarządzanie czasem. Według niektórych teorii czas jest zawsze, a określenie "brak czasu" wynika ze złego zarządzania nim. Tej właśnie kwestii poświęcam rok 2010. Żeby ograniczyć ilość stresu związanego z pracą (może w końcu ograniczyć ilość uwagi poświęcanych projektom poza godzinami pracy, bo na razie to nikt tego nie zauważa). Zobaczymy co da przeczytanie książki Allena na temat GTD i próbie drastycznego wdrożenia metodyki w życie.
  5. Zdrowie. Kolejna porażka z postanowień noworocznych. Moja nieudolność i brak możliwości utrzymania założeń w życie skutkuje cholernie minusowo na moje morale. Zobaczymy co z tego będzie, ponieważ od stycznia mam zamiar podjąć drastyczniejsze kroki w kierunku zdrowia. Oby mój wysiłek tym razem poskutkował lepiej.
Podsumowanie ? Rok 2009 nie był dla mnie najlepszy. Rok 2010 nie zapowiada się lepszy, więc trzeba pomyśleć jak zrobić żeby kolejne lata były spokojniejsze. Trzeba pomyśleć o tym czy zostać w tym coraz bardziej paranoidalnym kraju. Jak będzie, tego nie wiem, przyjmę na klatę co przyniesie czas ;]

2 komentarze . Trackback . Dodano 02 stycznia 2010 o 19:29:53 na poziomie 1

A Ty czym piszesz ?

Kategoria: Codzienność, O niczym

Dodano 10 września 2008 o 20:54:01 na poziomie 0, 14 komentarzy

Wiele osób ma swoje zboczenia. Wiele osób nie zwraca w żaden sposób uwagi na to czym pisze. Ja mam inaczej.

Zwracam uwagę na to czym piszę. Mniej niestety zwracam uwagę na to jak piszę (w sensie charakteru pisma).
Od dobrych kilku lat mam zboczenie pisania piórem. Mówi się, że pióro narzuca pewne możliwości, narzuca pewien styl pisania. Dla mnie pióro jest po prostu wygodą pisania.
Coś co ładnie wygląda, leży super w dłoni. Tak. Pióro powinno być dopasowane do dłoni. Szkoda, że w Szczecinie nie znalazłem sklepu z piórami i musiałem wybierać rzeczy na oko.
W sklepie zawsze idzie pomacać piórko. Sprawdzić jak jest wyważone, czy będzie dobrze leżało w dłoni. Może wielu osobom się wydaje, że to snobizm. Ale uwierzcie mi. Dobrze dobrane przybory do pisania są ważne. Dłoń się nie męczy przy zapisywaniu kolejnych kartek.
W LO miałem zwykłe pióra, które średnio coś znaczyły. Jak zacząłem pracować kupiłem sobie pierwsze pióro Parkera. Był to Parker Stalowy Frontier GT:

Moje pióro.

Było w miarę tanie (poniżej 100zł). Duże i ciężkie pióro. Troszeczkę za wielkie, nawet dla mojej wielkiej "łapy". No i ciągle mam wrażenie, że była to podróbka (kupowałem na allegro). Właśnie dlatego, że był strasznie ciężki (a tym w końcu charakteryzują się podróbki).
Pisało się jednak dobrze nim. W sumie było ok, dopóki nie przestałem go zapominać nosić z sobą i nie używałem przez jakiś czas. Tusz troszkę przyschnął i po włożeniu nowego naboju próbowałem wytrząsnąć z pióra tusz. Jednak po którymś tam "wstrząśnięciu" stalówka uderzyła o blat stołu. I to był ten moment kiedy wiedziałem, że przyszedł czas na nowe piórko... Tak wiem, że można zakupić nową stalówkę i ją włożyć, jednak założenie dobrze stalówki byłoby raczej niewykonalne przeze mnie...
Wtedy zacząłem poszukiwania. I tak jakoś 2 miesiące temu wybór padł na kolejnego Parkera.
Tym razem jest to Parker Sonnet Orginal Laka Głęboka Czerń CT. Jest to sporo mniejsze pióro od Frontiera. Lżejsze i przede wszystkim lepiej wyważone i lepiej leżące w mojej dłoni.
Pióro, pokrowiec i tusz

Stalówka

Pióro

Pióro kupiłem w sklepie efco.pl. Serdecznie polecam sklep, zamówienie było wykonane szybko i bezproblemowo. W sklepie oprócz piór znajdziecie szeroką gamę zapalniczek Zippo, czy też zegarków Timex.
Ja wraz z piórem kupiłem 2 opakowania tuszu parkerowego. Stwierdziłem, że trzeba wykorzystać tłoczek dawany do zestawu.
No i jak każdy prawdziwy właściciel pióra nikomu nie daje nim pisać. Bo pióro jest jak kobieta. A kobiet przecież się nie oddaje/pożycza komuś innemu. Czyż nie ?

14 komentarzy . Trackback . Dodano 10 września 2008 o 20:54:01 na poziomie 0

Zabawa w redaktora.

Kategoria: Codzienność, O niczym, Playstation 3

Dodano 31 sierpnia 2008 o 22:05:27 na poziomie 0, Dodaj komentarz

Jakby było mało moich zadań i obowiązków to stwierdziłem, że pobawię się w "redaktora".
I tak oto jestem. Rafał 'after.design' Malinowski. Redaktor serwisu www.ps3site.pl.
Mam za sobą kilka(naście chyba nawet) napisanych newsów, oraz jedną recenzję.
Recenzja dotyczyła gry Siren: Blood Curse.
Czy mi się udała ? Nie wiem. Sądzę, że nie była najgorsza, jednakże patrząc teraz na ilość powtórzeń, czy też gramatykę zdań wiem, że mogło być dużo lepiej. Mam nadzieję, że kolejna "recka" wyjdzie dużo lepiej. Mam nadzieję, że kolejna recenzja ukaże się też niedługo.
Wszelakie moje informacje o grach itp można znaleźć tutaj.
Fakt, ostatnimi czasy nie mam za bardzo czasu pisać i śledzić wszystkiego na bieżąco, jednakże mam nadzieję, że w tym tygodniu w pracy już wszystko się ułoży i będzie jak powrócić do pisania na ps3site.

Dodaj komentarz . Trackback . Dodano 31 sierpnia 2008 o 22:05:27 na poziomie 0

Fotografia. Pierwsze kroki w poważniejszym świecie.

Kategoria: Codzienność, O niczym

Dodano 07 lipca 2008 o 20:44:16 na poziomie 0, 14 komentarzy

Od dawna chciałem posiadać aparat foto. W lutym 2007 roku w końcu spełniły się moje marzenia. Wtedy to zakupiłem mojego pierwszego cyfraka. Był to canon ixus i zoom.
Przyznam, że aparat przez długi czas spełniał moje jakże niewygórowane wymagania. Co chyba najlepiej było widać na moim profilu na flickr.com.

Wtedy nie sądziłem, że fotografia może stać się pasją, hobby, czy czymkolwiek więcej niż tylko sposób na zapamiętanie chwil w sposób cyfrowy. Po ponad roku użytkowania, zabawy i robienia zdjęć stwierdziłem, że może jednak przydałoby się coś lepszego.
I tak jakoś sobie leciał czas, priorytety były jednak inne niż zakup dobrego aparatu.
Czas leciał do momentu, przekonania brakowało. I tak sobie beztrosko nie zdawałem sprawy z tego co daje lustro do momentu, gdy nie dostałem w swe łapki Nikona D40. Była to impreza firmowa (2 rok istnienia Red Sky Software :). Na imprezę zdarzyło mi się zaprosić znajomych.
Aparat był Zmory. Przez praktycznie cały dzień robiłem fotki. Aparat zabrałem do siebie, żeby zgrać i wystawić foty dla ludzi. I to był błąd.
Zacząłem grzebać w aparacie. Zacząłem bawić się ustawieniami przysłony, czasu naświetlania itd. Tak nie mylicie się, to był dzień kiedy stwierdziłem, że mój ixusik to mało. Było to jakoś na początku czerwca.
Od tamtej pory szukałem, szperałem, myślałem co wybrać. Na początku chciałem zakupić Nikona D40 z kitowym 18-55. Szybko jednak zacząłem grzebać, szperać i podjudzany przez kolegę z pracy stwierdziłem, że 55-200 VR byłby idealnym "zestawem". Zacząłem więc oszczędzać, tak żeby na początku lipca można było spokojnie i bez problemów kupić aparacik.
Wszystko szło dobrze, do momentu gdy nie zobaczyłem, że za niewiele więcej mogę mieć D60 z 18-55 i 55-200 VR. O tak. To był moment mocnego zastanawiania się. Zastanawiałem się, zastanawiałem i z tego zastanawiania się wyszedł zakup D60. Jeszcze moje nadgodziny i pieniądze, które pojawiły się na koncie za nie przekonały mnie, że decyzja była słuszna.
Miałem zamówić zestaw z agito.pl, lecz przez wujka google znalazłem sklep w Policach, który umożliwiał mi odbiór aparatu w Szczecinie (arcdeco.pl). Bezproblemowe zamówienie i odbiór następnego dnia. Miła i profesjonalna obsługa. Byłem mocno w szoku podczas odbierania aparatu, tak jakbym nie kupował go w polskim sklepie ;]
I tak od czwartku 3 lipca 2008 jestem szczęśliwym posiadaczem lustra:

Zestaw fotografa.

Obiektyw 55-200 VR

Body przód.

Teraz nadeszła trudniejsza rzecz. Nauka robienia fotek. Oczywiście zacząłem od złych przyzwyczajeń. Jedne ustawienia (między innymi wielkie iso) dla każdego rodzaju zdjęć, różne badziewne ustawienia manuala pokazały mi, że jeszcze długa droga przede mną. Ale to dobrze, przynajmniej jakieś nowe wyzwanie. Nowe hobby (troszkę drogie, ale jakoś damy radę).
Przykładowe fotki początkującego:

Kościół

Sky above.

Nic to. Zobaczymy jak będzie mi szło focenie.

P.S. Braci joggerowa możecie polecić jakiś plecak (tak do 200zł) dla początkującego fotografa. Szczególnie przydałby się na przejazdy domowe.

14 komentarzy . Trackback . Dodano 07 lipca 2008 o 20:44:16 na poziomie 0

Geek cave.

Kategoria: Codzienność, Maczek, O niczym

Dodano 22 czerwca 2008 o 20:24:52 na poziomie 0, 12 komentarzy

Jakoś na fali łańcuszków (systemowe wspomnienia i oceny z dziennika) stwierdziłem, że i ja w jakimś zauczestniczę.
Jako, że nie chce mi się rozpisywać o moich wspomnieniach z windowsów i linuksów, a mój obecny uname -a to "Darwin macbook-rafa-malinowski.local 9.3.0 Darwin Kernel Version 9.3.0: Fri May 23 00:49:16 PDT 2008; root:xnu-1228.5.18~1/RELEASE_I386 i386".
Ocenami też nie ma się co chwalić bo studia olewam wykładniczo i od poniedziałku do piątku soczyście zapierdalam (ostatnimi czasy nawet po weekendach).
Dziś jednak przeglądając rssy z joggera "zaoczyłem" łańcuszek dla siebie.
Where we do what we do taki tytuł nosiła notka która mnie natchnęła do napisania wspomnień jak się rozwijała "jaskinia geeka" (z angielska "geek cave").
(Dla zastanawiających się, czy warto czytać dalej dodam, że wpis jest ilustrowany zdjęciami. :) I tak. Na początku był zwykły grat z Philipsem 15" (CRT ma się rozumieć), zdjęć brak to się nie rozdrabniam.
Jak już zacząłem robić jakieś zlecenia (po 2 roku studiów bodajże) to zakupiłem rodzicom komputer, a sobie monitorek 17" (jakieś żęchy i rupiecie z SCK). Komputerki działały monitory też. Później stwierdziłem, że należy zakupić coś większego.
O tak. Kupiłem 21" monitor CRT Fujitsu siemens. To była krowa, zresztą sami zobaczcie:

Posprzątane !

Fotka była zrobiona jakoś chwilę po tym, jak mi zdechła 17. Wtedy to pierwszy raz odczułem, że używanie 2 monitorów to cud (mówię wam, jeżeli spróbujecie raz to już nie wrócicie to jednego monitora).
I tak jakoś używałem jednego monitorka i kompa z jakąś tam konfiguracją.
Krótko po tym odłożyłem kasę i kupiłem swojego pierwszego maca. Był to ibook G4 (14" 1.42GHz). Używałem go w połączeniu z tą krową 21" i muszę powiedzieć, że dawało radę :]
Wszystko to trwało do pewnego dnia w czerwcu, kiedy stwierdziłem, że za dużo mam sprzętu i trzeba powywozić do domu sporo rzeczy. I tak pojechała moja wieża (marki aiwa), komp (ojcu padł jego crap) i także wielgachny monitor.
I tak żyłem sobie z ibookiem, miesiąc czy dwa. Kolejnym zakupem do jaskini był pierwszy monitorek LCD.
Monitory były już na tyle tanie, że od razu kupiłem 22" Fujitsu Siemens.

Geek cave

I to połączenie było ideałem długo. Na tyle długo, że w marcu 2008 zmieniłem sobie lapka (z takich czy innych powodów).

Młodsza siostra, starszy brat.

I tak jakiś czas miałem taką konfigurację. W między czasie zdarzyło mi się kupić PS3 i monitorek zaczął denerwować. Problemy z vga boxem (w sumie z jakością itp).
Stwierdziłem, że trzeba zmienić monitor, póki jest jeszcze coś wart. I tak za 600zł puściłem mojego Fujitsu-Siemens i zamówiłem sobie iiyame z HDMI.
Od tamtego czasu "jaskinia geeka" wygląda mniej więcej tak:

Geek Cave wersja kolejna.

I w sumie tak trwam z moim biurkiem do dziś.

P.S. Jeżeli komuś nie pasuje ten wpis to jego problem. Jednocześnie mam nadzieję, że banda dzieci nie przyjdzie mi tu z opcją "i co się chwalisz" or smth...

12 komentarzy . Trackback . Dodano 22 czerwca 2008 o 20:24:52 na poziomie 0