Collin McRae Dirt 2 - subiektywna recenzja
Kategoria: Gry, Playstation 3 Tagi: codemasters colin mcrae dirt 2 ps3
Dodano 30 stycznia 2010 o 21:16:44 na poziomie 0, 3 komentarze
Jak zapewne wiele osób wie Colin McRae był jednym z najbardziej rozpoznawanych i utalentowanych kierowców rajdowych. Ale to nie o nim samym będzie mowa w tym wpisie, tylko o kolejnej części gry wydawanej pod jego nazwiskiem. Gry, która na mnie zrobiła bardzo duże wrażenie i mogę śmiało powiedzieć, że uznaję tę grę za zaskoczenie roku 2009. Dirt 2 jest bezpośrednio grą konkurującą z serią Need For Speed. Gra została wyprodukowana i wydana przez Codemasters.
We wstępie należy jeszcze nadmienić to, że gra została mocno przebudowana. Codemasters pokazało jak powinny być ulepszane gry. Jednakże to co graczom się nie podoba, to że gra idzie w kierunku gry dla tak zwana casuala, czyli osoby, która nie szuka w grze idealnie odwzorowanego modelu jazdy, tylko szuka miłej rozrywki. Jednakże obecnie na rynku gier symulacyjnych panują Forza Motorsport na xboxie i Gran Turismo na platformie playstation.
Dirt 2 jest moim zdaniem pierwszą próbą podboju konsol. Colin McRae: Dirt był w stosunku do Dirt 2 wielką porażką. Gra nie znajdowała się w moich planach zakupowych (rozważałem zakup NFS: Shift), jednakże Codemasters wydało demo, które właśnie w super sposób przekonało mnie, zwykłego gracza do wybrania Dirta. Dlaczego ? Demo NFS sprawiało wrażenie nieogarniętego. Dziwne błędy z rozbijającym się samochodem, wszelakie pojazdy, które brzmiały dla mnie tak samo mówiły mi "nie bierz tej gry". WIele osób, które zdecydowało się na kupno gry ze stajni EA stwierdziło, że jest to najlepsza gra z serii i błędy o których wspominałem zniknęły. Może dla wielu osób jest to bez znaczenia, jednak ja uważam to za świetny przykład walki o klienta i jak łatwo przegrać tą walkę. Ale starczy pisania o meandrach marketingu, czas coś napisać o grze.
Grafika
To jest pierwsza rzecz która się rzuca w oczy. Świetnie zrobione środowisko, bardzo ładnie odtworzone kokpity samochodów, świetne zniszczenia pojazdów a także zniszczenia otoczenia (chociażby przewracająca się ściana jak się na nią wpadnie). Muszę przyznać, że Dirt 2 jest pierwszą grą z tego typu, w której oglądałem powtórki wyścigów, szczególnie żeby zobaczyć powtórki niektórych wejść w zakręty. Na PS3 gra się nie tnie, nie ma spadków klatek.
Żeby nie było jednak tak cudownie trzeba powiedzieć o wadach. Wady są, na szczęście jak się przyzwyczai do gry są praktycznie nie zauważalne (bardziej w trybie online, o którym później). Chodzi o dziwną interakcję z drzewami i po części z kamieniami leżącymi przy drodze. Drzewa, nie ważne jak cienkie, wielkie, małe czy krzakowate są zwyczajnie niezniszczalne. Dziwne zachowanie kamieni można zauważyć w przypadku miejsc, gdzie się nie powinno wypadać z drogi. Mniejsze kamienie potrafią zostać w miejscu zatrzymując skutecznie nasz samochód, gdy w innym miejscu kamień leci razem z samochodem. W oczy rzuca się jeszcze genialnie zrobione menu. Działa na zasadzie osoby poruszającej się po przyczepie oraz w okolicach przyczepy, gdzie jest nasz samochód i ludzie
Dla porównania dodaję kilka zrzutów, które można wykonać na PS3. Tutaj należy się dodatkowa pochwała dla Codemasters, że dali możliwość wykonania screenshota (wspierane przez software samego PS3, ale developerzy muszą zaimplementować możliwość użycia tej funkcji) podczas powtórki wyścigu. W Kolejnej odsłonie gry z serii Colin McRae (o ile będę kontynuowali) chciałbym zobaczyć możliwość wrzucania powtórek na youtube, albo serwis specjalnie pod to przygotowany.




Dźwięk
Po raz kolejny wielki plus. Gra ma jedną z najlepszych (jeżeli nie najlepszą) ścieżkę dźwiękową gier 2009 roku. Dźwięki samej gry, czyli silnik, różnice w samochodach, wyraźnie słyszalne różnice w przypadku różnych samochodów. To co rzuca się w uszy to, że w standardowych ustawieniach podczas wyścigu nie ma muzyki, jest zwyczajnie wyciszona. Co ciekawe będąc w menu muzyka nie gra najgłośniej, muzyka dobiega z głośników z okolic przyczepy. Bardzo podobnie jest w niektórych wyścigach, gdzie przejeżdżając obok sceny, czy linii startu/mety słychać przez chwilę jakiś kawałek.
Grywalność
To jest chyba największa, zaraz po grafice zmiana. Pierwsza część dirta odstraszała mnie dziwnym jak dla mnie modelem jazdy. Może była po prostu za trudna. Może demo było skopane. Jednakże różnica w Dirt i Dirt 2 (nawet porównując tylko dema) jest wielka. Widać, że gra była przemyślana pod konsole. Świetnie reagujący samochód na ruchy analogową gałką. Proste do zrobienia ślizgi, które później genialnie wyglądają na powtórkach i przede wszystkim radocha ze ścigania.
Tryb online - czarna owca
Gry kupuję nie tylko dla trybu single player, często grę mogę kupić dla trybu online (tak się stało w przypadku gry modern warfare 2, o której także napiszę).
W przypadku Dirt 2 zawiodłem się bardzo mocno na trybie online. Pierwsze wrażenie i na twarz mi się cisnęło tylko jedno zdanie "gdzie do cholery zniknęły ustawienia samochodów, które tak mocno wykorzystywałem w trybie single player". Nie ma. Jak się okazało ażeby móc ustawić samochód trzeba odkryć tylko jeden typ gry w "jam session". Ma to jednak spory minus. W Jam Session nie przyznają nam punktów sławy, które sa potrzebne do zdobywania kolejnych poziomów. Zapytacie się po co te poziomy. Szczerze nie wiem. Obstawiam, że nie mieli gdzie wcisnąć trofeów (ps3) czy osiągnięć (xbox360) i wymyślili lvle. Męczyłem się dosyć długo żeby uzyskać 30lvl online (tryb single player ukończyłem z 6x poziomem) i zdobyć to platynowe trofeum.
Kolejnym strasznym problemem Dirt 2 są ludzie i ich nastawienie. W grach typu FPP zwykle takie trolle nie pożyją, bo się cała ekipa gry uweźmie na takiego i sam wychodzi z prostego powodu, nie pogra sobie. W przypadku Dirt 2 użytkownicy są wykopywani automatycznie z gry jak nabroją za dużo. Jednak do tego czasu potrafią napsuć krwi człowiekowi specjalnie wjeżdżając w bok, albo specjalnie wypychając z toru. Zdarzyło mi się tylko dwukrotnie uczestniczyć w sesjach, gdzie ludzie naprawdę genialnie jeździli i konkurowało się o miejsca super.
Podsumowując. Gra jest genialna. Pomimo swoich braków i nędznego jak na mój gust trybu online gra dostarcza rozrywki na 10 godzin dla maniaków i około 12-15 dla innych osób, które chcą sobie powtórzyć wyścig. Kolejne godziny można spędzać online i doskonalić swoje umiejętności na standardowych ustawieniach samochodów, bądź grać w jeden słuszny tryb spośród jam session i próbować walczyć. Gra godna polecenia. Kupiłem ją w zeszłym roku w grudniu, a zabawę z trofeami skończyłem dopiero teraz, a gra nie ląduje na półce i nie zamierzam przerywać gry ponieważ za dobrze mi się gra.
Musze także pochwalić Codemasters za to, że w trakcie gry odkrywa się jeden z wyścigów ku czci Colina. W momencie wygrania uruchamia się specjalnie przygotowany krótki filmik na temat Colina. Krótkie wypowiedzi na jego temat, wstawki wyścigów. Świetny gest ze strony Codemasters.
A jak w waszym przypadku ? Grę zaliczacie do udanych, ciekawych, czy może jednak do porażek ?
Demo - przekleństwo wydawcy czy ratunek dla gracza.
Kategoria: Gry, Playstation 3 Tagi: demo gry ps3
Dodano 31 lipca 2009 o 22:22:18 na poziomie 0, 1 komentarz
W dobie walki z piractwem wydaje się, że wersje demonstracyjne gier są jednym ze sposobów przekonania graczy do zakupu gry. Gry nie są tanie. Na konsole kosztują przy premierze od 150zł w górę. Na pecety obecnie ceny świeżynek rozpoczynają się od 80zł. Jaka jest więc szansa na to, że dana gra trafi w nasze gusta. Jaką mamy szansę jako konsumenci na nie popełnienie gafy i zmarnowanie pieniędzy ? Otóż nasze szanse są dosyć spore, jeżeli będziemy mieli możliwość sprawdzenia gry. No właśnie, a co jeśli nie ma jak jej sprawdzić ?
I tak oto stajemy przed wyborem. Hype na grę rośnie z każdą chwilą. Kolejne filmy na youtube, gametrailers i innych serwisach pokazują jak gra świetnie wygląda i w końcu pada sakramentalne "nie będzie wersji demonstracyjnej". W tym momencie w głowie gracza/konsumenta, który jakby nie było chce zainwestować kilkadziesiąt do kilkuset złotych w kilkugodzinną (często i kilkunastogodzinną) rozrywkę staje jedna myśl "a jeżeli to nie będzie to".
No właśnie. Co robić w takim wypadku. Czekać, nie czekać, kupować teraz, brać jeszcze przed premierą, a może edycja kolekcjonerska ?
Oczywiście te wszystkie wątpliwości targają świadomymi osobami, które wiedzą, że gry to w dzisiejszych czasach spora loteria. I nie chodzi tutaj o jakość, lecz o nasz gust. Człowiek poczuję smak tego co szykuje agencja reklamowa i już jest utopiony. Dla takiego gracza (za którego ja się po części uważam) bardzo jest przydatna wersja demo. Taki krótki smaczek gry, tak żeby albo mnie wciągnęło do końca, albo żeby się wstrzymać i kupić używkę, albo kupić po pierwszej fali zakupów, albo stwierdzić że gra nie jest dla mnie, totalnie nie trafia w me gusta (pomimo wielkich haseł reklamowych). Wiele osób się podrapie w głowę i pogmera w pamięci czy mieli takie problemy z wyborem gry. Możliwe, że nie. Ja tutaj krótko opiszę jak było u mnie.
Sony budowało straszny hype na drugą część serii Motorstorm. Reklamy ładne, gameplay niby ok. Twórcy stwierdzają "dema nie będzie, ale wypuścimy wersję beta". Myślę sobie, ok odważni są. Poczekałem, pobrałem demo no i kicha. Gra totalnie nie dla mnie. Oczywiście nasłuchałem się, że nie mam racji, że ta beta jest słaba i pełna gra jest super. Nie kupiłem, a po jakimś czasie twórcy gry stwierdzili, że aby przekonać takich niedowiarków jak ja dadzą pełnoprawne demo. I dali. I gra jak mnie odpychała po demie w wersji beta, tak mnie pełnoprawne demo odpychało. Zaoszczędzony czas, nerwy (oj tak, gry mnie denerwują) i oczywiście pieniądze.
Przykład z drugiej mańki. Studia disneya, które stworzyło grę Pure (moja recenzja na ps3site.pl). Gra mało znana, dostała średnie oceny. Wypuszczono demo, oczywiście nie mogłem sobie odmówić i okazało się, że gra jest dla mnie. Jest tak dla mnie, że kilka dni później zobaczyłem ją w jakimś supermarkecie i w sumie bez wahania zakupiłem. Do tej pory lubię sobie włączyć i pojeździć online.
Jak widać dema potrafią dla nas konsumentów, zwyczajnych graczy poprzestawiać troszkę wizję gier. Niestety to co dla nas jest dobre, dla wydawców jest utrapieniem.
Obecnie coraz więcej gier otrzymuje wersję demonstracyjną. Kiepskie gry (które nie powalają grafiką, albo nie miały zbyt wielkiej reklamy) nie mają za wiele do stracenia. Niestety do stracenia mają duże produkcje, na które nakłady na reklamę były wielki i musiały się jakoś zwrócić. Przykład ? Proszę bardzo Need For Speed: Undercover. Oczywiście mówiło się, że gra jest nieciekawa, jednakże ocena (8.2 od użytkowników !? - ach ten marketing szeptany, oraz 6.7 od samego gt) na gametrailers wcale tego nie prezentuje aż tak źle, szczególnie że ludziom się niby podoba. EA zapowiedziało "dema nie będzie". I w tym samym momencie ja stwierdziłem "nie ma dema, nie ma moich pieniędzy". I tak jest do dziś. Pomimo że gra kosztuje w używce nie za wiele, a można zdobyć kilka trophy do kolekcji to nadal zostaję przy pro street, które mi się podobało (no ale jestem jednym z nielicznych tutaj, inny gust czy jakoś tak).
EA dobrze wiedziało po ocenach recenzentów, że będzie źle. W tym wypadku więc chcieli ogłupić ludzi reklamami. I po prawdzie to się udało. Nawet w naszym kraju. Po zainwestowaniu sporej akcji między innymi na Poznań Game Arena gra się na pewno sprzedała w takiej ilości egzemplarzy ażeby pokryć koszty.
Podsumowując. Demo jest super sprawą dla konsumenta. Można szybko i łatwo przekonać się do gry, albo równie szybko zniechęcić. Tej sprawy nam nie ułatwiają wydawcy, którzy trzęsą portkami w przypadku już średnich gier. Boją się o swoje zarobki bo przecież łatwo jest ze swojej super produkcji, w którą zainwestowało się mnóstwo pieniędzy w budowanie całego hype i nie można stracić tego pędu przez wydanie słabego dema.
P.S. Inną grą która mnie zachęciła do kupna to Lord Of The Rings: Conquest oraz Tom Clancy's H.A.W.X. (w tym wypadku czekam na rynek wtórny albo spadek ceny).
Wtopiłem totalnie kupując GTA 4, bo się posłuchałem znajomego, a gra jest strasznie nudna. I dosłownie wczoraj wtopiłem na zakupie Fat Princess z PSS
P.S. 2 Mam nadzieję, że tym tekstem jakoś się odblokowałem z niemocy złożenia kilku zdań i wracam do pisania zaległych recenzji gierek na ps3site.
Game on demand - czy to będzie koniec piractwa ?
Kategoria: Gry, Playstation 3 Tagi: game on demand onlive otoy
Dodano 05 lipca 2009 o 22:12:02 na poziomie 0, 6 komentarzy
OnLive i Otoy - dwie usługi, które wzbudziły spore zainteresowanie. Usługi, które przewracają dotychczasowe podejście graczy do gier, sprzętu i samego grania.
OnLive było pierwszą usługą, która wyszła z cienia. Pomysł przedstawiony przez OnLive nie jest niczym nowym. Identycznie podejście znane jest dziś w usługach video on demand. Usłudze, która jest bardzo popularna na zachodzie i w stanach. W łatwy sposób można obejrzeć szybko i wygodnie nowości filmowe, nie trzeba iść do sklepu i kupować kolejnego DVD, które zresztą są droższe. VoD przyniósł ludziom możliwości oglądania czego się chce kiedy się chce.
Podobną zasadą kierują się twórcy OnLive. Jednakże sam streaming obrazu niesie za sobą więcej znaków zapytania, więcej niepewności niż samego "zachwytu".
Tutaj należy też pamiętać, że przemysł związany z grami jest obecnie przeogromny i ma 3 (gracze, producenci gier, producenci sprzętu), a nie tak jak w przypadku filmów 2 końce (relacja producent - klient). Czemu o tym wspominam ? Z prostej przyczyny. OnLive jest usługą, która nie potrzebuje super komputerów, praktycznie nie potrzebuje żadnego komputera, ponieważ firma ma zamiar sprzedawać urządzenia, które wystarczy podpiąć do telewizora (jak dekoder cyfrowej tv) i już będzie można wybrać grę, wybrać abonament i grać. Zero problemów, zero rozmyślań ile trzeba zapłacić za komputer, a później jeszcze wybrać grę.
To jest jeden plus dla graczy, prostota, szybka możliwość zagrania (także w demo zanim wykupimy abonament), brak czekania na to kiedy wyjdzie gra w danym kraju. Dla rodziców daje to dodatkową kontrolę nad odpowiednimi grami dla swych pociech.
Ten plus jednak przeradza się w spory problem dla producentów sprzętu komputerowego, jak również dla producentów obecnych konsol. Dlaczego ? Popatrzmy na to z tej strony. Czy dla zwykłego użytkownika (nawet dla mnie w obecnej chwili) jest potrzebne coraz więcej mocy ? W 80% przypadków nie. Pozostałe 20% pozostawiam dla osób zajmujących się składem video, obrabianiem grafik 3D itp itd. Te 20% rynku nie jest w stanie zapewnić w obecnych czasach zysków dla firm, które tworzą sprzęt komputerowy. Ich zyski spadłyby i to gwałtownie. Po co przecież pchać pieniądze w procesor posiadający 4 rdzenie, skoro spokojnie z pomocą OnLive można zagrać na sprzęcie z core2duo.
Podobnie niestety jest obecnie z konsolami. Czy święta trójca konsol (Nintendo, Microsoft, Sony) mogłaby sobie pozwolić na porzucenie produkcji konsol ? Wielu osobom wydaje się, że jak najbardziej tak, że to jest tylko urywek przychodów firmy. Niestety obawiam się, że obecny urywek jest na tyle wielki, że firma miałaby duże problemy. Nie zapominajmy, że rynek gier jest obecnie większy niż rynek związany z filmami.
Ostatnim końcem są wydawcy gier. I tutaj jest problem. Większość wydawców ma w nosie na co gry wydaje. Dla nich najważniejsze są przychody. I te przychody według nich są najlepsze w momencie, gdy nie ma piractwa. Dla firm więc jest to idealna okazja na przeniesienie mniemanych kosztów piractwa na samych użytkowników. O jakich kosztach mówię ? Firmy szacują, że każda kopia gry, która nie została kupiona są to straty (jakaś logika w tym jest, jednakże ja niekoniecznie ją podzielam). W tym wypadku wydawcy nie tracą gier. Jedynymi problemami mogą być wyłudzenia danych dostępowych (które nie łudźmy się mrzonkami, będą występowały). I to jest właśnie to przeniesienie kosztów. Z firmy, która niby traci, na użytkownika, który straci, ale udowodnienie, że ktoś ukradł mu konto leży w jego gestii. Firma i tak zarobiła swoje, ważne że nie straciła.
Żeby nie było tak różowo dla graczy jest także i tutaj jeden poważny zgrzyt. Jaki ? Opóźnienia, zwane popularnie lagami. Pomimo że na prezentacjach możliwości Otoya widać było, że gra nie laguje wielce, w praktyce nie można niczego zakładać. Przecież nie wiadomo czy te 4 megabity (czy tam 6, już nie pamiętam ile potrzeba do najlepszego obrazu) faktycznie będą potrafiły uciągnąć obraz z serwerów na tyle szybko, żeby nie powstawały dziwne skoki. Przecież odległość działa tylko na niekorzyść całego przedsięwzięcia.
Patrząc na taki układ, praktycznie można wyeliminować producentów sprzętu z "gry o graczy". Czy tak się stanie ? Nie wydaje mi się. Dlaczego ? Prosta sprawa - pieniądze. Firmy produkujące sprzęt już teraz płacą dla pewnych firm (oczywiście po cichu i nic oficjalnie), ażeby gry były dostępne tylko na ich platformy (bądź też płacą, żeby gra przestała być "exclusive for" - ostatnio bardzo popularna taktyka Microsoftu). Sądzę, że OnLive jak również i Otoy będą kolejnymi platformami do grania. Firmy wydawnicze nadal będą narzekać na piractwo i ich wirtualne straty, producenci sprzętu nadal będą zarabiali krocie na użytkownikach, którzy nie wiedzieć czemu ciągle kupują coraz to szybsze procki i karty graficzne, zamiast kupić najtańszego xboxa. Ot takie moje 3 grosze.
Czy next genowe konsole służą tylko do grania ?
Kategoria: Gry, Internet, Playstation 3 Tagi: gry konsole next gen ps3
Dodano 15 marca 2009 o 22:34:02 na poziomie 0, 11 komentarzy
I tak po raz kolejny poruszam temat dotykający graczy. No właśnie, ale czy tylko ? Czy w dzisiejszych czasach wystarczy zwykła maszynka do gier ? Moim zdaniem nie. I jak widać moje zdanie popierają również producenci sprzętu.
Obecnie na rynku mamy 3 graczy. Sony z PlayStation 3, Microsoft z xbox360 oraz Nintendo z Wii. Każda z konsol ma swoją specyfikę, jednakże każda potrafi sporo więcej niż tylko granie. PS3 jak i xbox obecnie posiadają usługę Vide on Demand (niestety dostępną tylko w usa), Wii wg plotek także ma otrzymać taką usługę. Wiele osób zapewne stwierdzi, że to nic nie znaczy. Ja śmiem temu zaprzeczyć.
Konsola obecnie staje się domowym centrum rozrywki. Takim minikomputerem do obsługi dla każdego. Takim urządzeniem, na które można wrzucić zdjęcia i je pooglądać, na którym można obejrzeć film lub serial, na którym można spokojnie posłuchać muzyki. A w przypadku PS3 (wsparcie natywne) oraz starszych wersji xbox360 można zainstalować system linux.
Osobiście posiadam konsolę PS3, która obecnie potrafi odtwarzać xvid/divx, posiada aplikację do katalogowania zdjęć, posiada możliwość rozmów głosowych, wraz z obrazem. Mogę sobie słuchać muzyki. Mogę także posiedzieć w Home (coś jak Second Life) pogadać ze znajomymi grając w jakieś kręgle. Już nie mówię tutaj o możliwości zmiany dysku własnoręcznie bez utraty gwarancji czy też bezproblemowej instalacji linuksa.
Czy w takim wypadku można mówić jeszcze o konsoli ? Czy już o urządzeniu wielofunkcyjnym, które ma za zadanie być kombajnem multimedialnym dla rodziny ? W Wielkiej Brytanii wyszedł dodatek do PS3, który umożliwia oglądanie i nagrywanie telewizji. Oczywiście nie wspomniałem tutaj o czytniku DVD jak i Blu Ray (format, który ostatnio zdobywa sporą popularność). Nie wymieniłem też darmowego dostępu do wersji demonstracyjnych gier jak i możliwości grania online bez dodatkowych opłat.
Jest jeszcze jeden bardzo poważny argument przemawiający za tego typu urzadzeniem all-in-one. Prostota obsługi. Przypuszczam, że Sony będzie szło właśnie w tę stronę. Już teraz PS3 posiada przeglądarkę internetową na silniku gecko, z poziomu której zapewne się da jakoś odebrać pocztę (niestety obsługa PL literek kuleje).
Ale to nie jest jedyny aspekt który mnie ciekawi. Zastanawia mnie bardzo ile jeszcze czasu minie żeby ludzie zmienili swoje podejście. Ile czasu minie zanim ludzie stwierdzą, że wolą wydać dajmy na to te 1600zł raz na 4-5 lat i cieszyć się kupionymi (tak słowo klucz) grami, które nie wymagają wymiany sprzętu co pół roku żeby zagrać w coś w najwyższych detalach (a i to nie jest pewne).
Ciekawi mnie kiedy jedynym argumentem osób posiadających xbox360 przestanie być "bo PS3 nie jest spiracone". Bo faktycznie w naszym kraju widać potęgę PS2, które właśnie tylko z tego powodu jest popularne. Jest jeszcze jeden argument. Gry na konsole coraz bardziej przyciągają developerów. Dlaczego ? Bo tam zarabiają. I jak nasz kraj ma zostać wzięty pod uwagę przez taki Microsoft (w tym momencie chodzi o pełną usługę Live) jeżeli w tym kraju sprzedało się sporo konsol, ale sprzedać gier jest nadal na poziomie żenującym... W kraju w którym zwracanie uwagi na PEGI jest zauważalne u osób tak dziwnych jak ja. To już Sony nas prędzej zauważyło, przez co powstał jakoś tam działający polski oddział.
Szczerze obstawiam, że kolejna generacja konsol będzie podobna do PS3. Zabezpieczenia na poziomie sprzętowym będą już tak ciekawie rozwiązane, że będzie je prawdziwie ciężko złamać. Obstawiam też, że marketing napędzający machinę komputerów może powoli zanikać. Dlaczego ? Bo microsoft obecnie zarabia bardzo dużo na rynku gier. A gdyby rynek gier przeniósł się głównie na konsole to skończyłyby się utyskiwania graczy na wydajność, problemy z grafiką i systemem. Moim zdaniem Microsoft jak i inne firmy będą dążyły do urządzeń posiadających wszystko. System i nie tylko. Takie apple tv, ale z wypasionym modułem do grania. Czy to nie jest faktyczna przyszłość takich urządzeń ? Czy jest sens oprócz laptopa i urządzenia stacjonarnego w domu posiadać jeszcze milion puszek ? Dla wielu rodzin nie ma to sensu. Nie ma to pieniędzy, czasu i chęci. Osoby pracujące z komputerami a nie używające ich jako modułu rozrywkowego i tak posiadają w sporej części laptopy z powodu mobilności.
P.S.Miało być krótko, a jak zwykle wyszła długa i zapewne nieciekawie-nudna dygresja.
Profil gracza polskiego
Kategoria: Codzienność, Gry, Playstation 3 Tagi: dzieci gracz granie pegi
Dodano 17 lutego 2009 o 22:12:09 na poziomie 0, 5 komentarzy
Gry komputerowe to rzecz która przyciąga wiele osób. Rynek jest wielki, ludzie chętnie grają, chętnie wydają pieniądze. Ale czy w Polsce można w wieku 25 lat spokojnie powiedzieć "posiadam konsolę do grania", czy też "a bo wczoraj nabiłem dwa lewele w diablo" ? Ten wpis będzie właśnie o tym.
Tak zaliczam się do tych 25 latków (no w sumie niedługo w pełni będę się zaliczał :). Posiadam konsolę (akurat tą czarną ze stajni Sony). Lubię pograć. Praktycznie co miesiąc kupuję grę. I tak od roku. Przy okazji moje zainteresowanie wzrosło na tyle rynkiem konsol, że związałem się z portalem ps3site, dla którego pisuję recenzje gier, czasami jakiegoś newsa, czy cokolwiek innego.
Obserwując rynek polski mogę powiedzieć, że coraz więcej osób przesiada się na konsole czy to na PS3 czy to na xboxa. Często rodzice kupują konsole swoim pociechom. I co widzę ? I widzę, że w naszym pięknym kraju notacje PEGI są niezauważalne. Sprzedający nie zwracają uwagi na tekst na okładce mówiący "16+", "18+" i tak do rąk dziecka trafia gra GTA 4, którą powinien móc kupić dopiero pełnoletni człowiek.
Co mnie bardziej przeraża. To brak zrozumienia dorosłych, tych pustogłowych rodziców. Niejednemu to tylko podejść, strzelić w łeb i powiedzieć "człowieku ślepy jesteś, to nie jest gra odpowiednia dla dziesięcio, czy tam dwunastolatka".
Niestety takie kwiatki zdarzają się nadzwyczaj często. Jak zapytasz się, dlaczego kupuje dzieciakowi gry, w których na dzień dobry się zabija, na obiad się torturuje, a na kolacje idzie do klubu z gołymi panienkami, to usłyszysz najczęściej "przecież gry są dla dzieci". Takie jest podejście w naszym kraju do grania.
Dla przykładu w niemczech jak rodzic podejdzie z takim GTA i dzieckiem do kasy, to kasjerka jeszcze grzecznie uprzedzi, że ta gra dla tego malucha jest w cholerę nieodpowiednia.
Tak tak drodzy czytający, uważam, że te oznaczenia zostały po coś stworzone. Może nie uważam, że GTA jest grą dla osób powyżej 18 roku życia (spokojnie 16 latki mogłyby w to grać), ale nie uważam też, że takie GTA jest jakże odpowiednie dla dziecka 14 letniego. A wcześniej to już mowy nie ma.
Przez to dziwne, głupie i jakże prawdziwie żenujące stwierdzenie "bo gry są dla dzieci" stajemy się prawdziwie zaściankiem. Brak jakiejkolwiek kampanii informacyjnej w tej sprawie nie polepsza sytuacji. Ludzie nie zwracają uwagi na to. W tym kraju mając 25 lat, posiadając konsole i na przykład Guitar Hero z gitarką (nie posiadam, to jest tylko przykład) jesteś z automatu osobą nieodpowiedzialną, dziecinną. Jesteś z automatu szufladkowany. Tak sądzą moi rodzice. To, że dzięki komputerom zarabiam, to zupełnie inna sprawa. To, że dzięki zainteresowaniu grami, konsolami i całym tym świadkiem daje mi możliwość rozwijania jakiegoś tam zainteresowania około dziennikarskiego i fotograficznego (wyjazd na targi to było jednak wyzwanie) nie usprawiedliwia mnie. Jestem dzieckiem. I tak wszyscy zostajemy dziećmi. A dzieci dostają w swe łapki gry których nie powinny dotykać.
I stąd moja prośba. Uwzględniajcie to co jest napisane na pudełkach z grami. Oznaczenia PEGI nie zostały wprowadzone tylko po to, żeby zadowolić jakiegoś tam posła. One faktycznie się przydają.
Dla przykładu kilka gier z mojej obecnej kolekcji i wiek oznaczony przez PEGI:
- Assasin's Creed - 18+
- Pure - 3+
- Heavenly Sword - 16+
- NFS Carbon - 12+
- NFS Pro Street - 3+
- Grand Theft Auto - 18+
- Uncharted: Drake's Fortune - 16+
- Skate - 12+
- Call of Duty 4: Modern Warfare - 16+
- Spider-Man 3 - 16+
- Devil May Cry 4 - 16+
- Lord Of The Rings: Conquest - 16+
Znajdź mnie
Kategorie
- Codzienność (28)
- Cytaty (5)
- Filmy (35)
- Fotografia (4)
- Gry (11)
- Internet (9)
- Linux (42)
- Maczek (50)
- Muza (18)
- Myśli (8)
- O niczym (245)
- O sobie (2)
- PDA/palmtop (5)
- Playstation 3 (16)
- Praca. (8)
- Programowanie (9)
- Propaganda/akcje (16)
- Software (36)
- Techblog (3)
- Teledyski (6)
- Telewizja (1)
- WebDesign/WebDeveloping (52)
Archiwum
- Styczeń 2010 (4)
- Lipiec 2009 (2)
- Maj 2009 (2)
- Kwiecień 2009 (1)
- Marzec 2009 (4)
- Luty 2009 (7)
- Styczeń 2009 (1)
- Grudzień 2008 (1)
- Październik 2008 (1)
- Wrzesień 2008 (4)
- Sierpień 2008 (3)
- Lipiec 2008 (2)
- Czerwiec 2008 (4)
- Maj 2008 (5)
- Kwiecień 2008 (9)
- Marzec 2008 (11)
- Luty 2008 (22)
- Styczeń 2008 (9)
- Grudzień 2007 (12)
- Listopad 2007 (4)
- Październik 2007 (8)
- Wrzesień 2007 (25)
- Sierpień 2007 (19)
- Lipiec 2007 (17)
- Czerwiec 2007 (9)
- Maj 2007 (10)
- Kwiecień 2007 (5)
- Marzec 2007 (8)
- Luty 2007 (12)
- Styczeń 2007 (9)
- Grudzień 2006 (10)
- Listopad 2006 (9)
- Październik 2006 (7)
- Wrzesień 2006 (3)
- Sierpień 2006 (16)
- Lipiec 2006 (26)
- Czerwiec 2006 (29)
- Maj 2006 (12)
- Kwiecień 2006 (18)
- Marzec 2006 (18)
- Luty 2006 (14)
- Styczeń 2006 (15)
- Grudzień 2005 (8)
- Listopad 2005 (18)
- Październik 2005 (14)
- Wrzesień 2005 (14)
- Sierpień 2005 (26)
- Lipiec 2005 (15)
- Czerwiec 2005 (10)