Collin McRae Dirt 2 - subiektywna recenzja
Kategoria: Gry, Playstation 3 Tagi: codemasters colin mcrae dirt 2 ps3
Dodano 30 stycznia 2010 o 21:16:44 na poziomie 0, 3 komentarze
Jak zapewne wiele osób wie Colin McRae był jednym z najbardziej rozpoznawanych i utalentowanych kierowców rajdowych. Ale to nie o nim samym będzie mowa w tym wpisie, tylko o kolejnej części gry wydawanej pod jego nazwiskiem. Gry, która na mnie zrobiła bardzo duże wrażenie i mogę śmiało powiedzieć, że uznaję tę grę za zaskoczenie roku 2009. Dirt 2 jest bezpośrednio grą konkurującą z serią Need For Speed. Gra została wyprodukowana i wydana przez Codemasters.
We wstępie należy jeszcze nadmienić to, że gra została mocno przebudowana. Codemasters pokazało jak powinny być ulepszane gry. Jednakże to co graczom się nie podoba, to że gra idzie w kierunku gry dla tak zwana casuala, czyli osoby, która nie szuka w grze idealnie odwzorowanego modelu jazdy, tylko szuka miłej rozrywki. Jednakże obecnie na rynku gier symulacyjnych panują Forza Motorsport na xboxie i Gran Turismo na platformie playstation.
Dirt 2 jest moim zdaniem pierwszą próbą podboju konsol. Colin McRae: Dirt był w stosunku do Dirt 2 wielką porażką. Gra nie znajdowała się w moich planach zakupowych (rozważałem zakup NFS: Shift), jednakże Codemasters wydało demo, które właśnie w super sposób przekonało mnie, zwykłego gracza do wybrania Dirta. Dlaczego ? Demo NFS sprawiało wrażenie nieogarniętego. Dziwne błędy z rozbijającym się samochodem, wszelakie pojazdy, które brzmiały dla mnie tak samo mówiły mi "nie bierz tej gry". WIele osób, które zdecydowało się na kupno gry ze stajni EA stwierdziło, że jest to najlepsza gra z serii i błędy o których wspominałem zniknęły. Może dla wielu osób jest to bez znaczenia, jednak ja uważam to za świetny przykład walki o klienta i jak łatwo przegrać tą walkę. Ale starczy pisania o meandrach marketingu, czas coś napisać o grze.
Grafika
To jest pierwsza rzecz która się rzuca w oczy. Świetnie zrobione środowisko, bardzo ładnie odtworzone kokpity samochodów, świetne zniszczenia pojazdów a także zniszczenia otoczenia (chociażby przewracająca się ściana jak się na nią wpadnie). Muszę przyznać, że Dirt 2 jest pierwszą grą z tego typu, w której oglądałem powtórki wyścigów, szczególnie żeby zobaczyć powtórki niektórych wejść w zakręty. Na PS3 gra się nie tnie, nie ma spadków klatek.
Żeby nie było jednak tak cudownie trzeba powiedzieć o wadach. Wady są, na szczęście jak się przyzwyczai do gry są praktycznie nie zauważalne (bardziej w trybie online, o którym później). Chodzi o dziwną interakcję z drzewami i po części z kamieniami leżącymi przy drodze. Drzewa, nie ważne jak cienkie, wielkie, małe czy krzakowate są zwyczajnie niezniszczalne. Dziwne zachowanie kamieni można zauważyć w przypadku miejsc, gdzie się nie powinno wypadać z drogi. Mniejsze kamienie potrafią zostać w miejscu zatrzymując skutecznie nasz samochód, gdy w innym miejscu kamień leci razem z samochodem. W oczy rzuca się jeszcze genialnie zrobione menu. Działa na zasadzie osoby poruszającej się po przyczepie oraz w okolicach przyczepy, gdzie jest nasz samochód i ludzie
Dla porównania dodaję kilka zrzutów, które można wykonać na PS3. Tutaj należy się dodatkowa pochwała dla Codemasters, że dali możliwość wykonania screenshota (wspierane przez software samego PS3, ale developerzy muszą zaimplementować możliwość użycia tej funkcji) podczas powtórki wyścigu. W Kolejnej odsłonie gry z serii Colin McRae (o ile będę kontynuowali) chciałbym zobaczyć możliwość wrzucania powtórek na youtube, albo serwis specjalnie pod to przygotowany.




Dźwięk
Po raz kolejny wielki plus. Gra ma jedną z najlepszych (jeżeli nie najlepszą) ścieżkę dźwiękową gier 2009 roku. Dźwięki samej gry, czyli silnik, różnice w samochodach, wyraźnie słyszalne różnice w przypadku różnych samochodów. To co rzuca się w uszy to, że w standardowych ustawieniach podczas wyścigu nie ma muzyki, jest zwyczajnie wyciszona. Co ciekawe będąc w menu muzyka nie gra najgłośniej, muzyka dobiega z głośników z okolic przyczepy. Bardzo podobnie jest w niektórych wyścigach, gdzie przejeżdżając obok sceny, czy linii startu/mety słychać przez chwilę jakiś kawałek.
Grywalność
To jest chyba największa, zaraz po grafice zmiana. Pierwsza część dirta odstraszała mnie dziwnym jak dla mnie modelem jazdy. Może była po prostu za trudna. Może demo było skopane. Jednakże różnica w Dirt i Dirt 2 (nawet porównując tylko dema) jest wielka. Widać, że gra była przemyślana pod konsole. Świetnie reagujący samochód na ruchy analogową gałką. Proste do zrobienia ślizgi, które później genialnie wyglądają na powtórkach i przede wszystkim radocha ze ścigania.
Tryb online - czarna owca
Gry kupuję nie tylko dla trybu single player, często grę mogę kupić dla trybu online (tak się stało w przypadku gry modern warfare 2, o której także napiszę).
W przypadku Dirt 2 zawiodłem się bardzo mocno na trybie online. Pierwsze wrażenie i na twarz mi się cisnęło tylko jedno zdanie "gdzie do cholery zniknęły ustawienia samochodów, które tak mocno wykorzystywałem w trybie single player". Nie ma. Jak się okazało ażeby móc ustawić samochód trzeba odkryć tylko jeden typ gry w "jam session". Ma to jednak spory minus. W Jam Session nie przyznają nam punktów sławy, które sa potrzebne do zdobywania kolejnych poziomów. Zapytacie się po co te poziomy. Szczerze nie wiem. Obstawiam, że nie mieli gdzie wcisnąć trofeów (ps3) czy osiągnięć (xbox360) i wymyślili lvle. Męczyłem się dosyć długo żeby uzyskać 30lvl online (tryb single player ukończyłem z 6x poziomem) i zdobyć to platynowe trofeum.
Kolejnym strasznym problemem Dirt 2 są ludzie i ich nastawienie. W grach typu FPP zwykle takie trolle nie pożyją, bo się cała ekipa gry uweźmie na takiego i sam wychodzi z prostego powodu, nie pogra sobie. W przypadku Dirt 2 użytkownicy są wykopywani automatycznie z gry jak nabroją za dużo. Jednak do tego czasu potrafią napsuć krwi człowiekowi specjalnie wjeżdżając w bok, albo specjalnie wypychając z toru. Zdarzyło mi się tylko dwukrotnie uczestniczyć w sesjach, gdzie ludzie naprawdę genialnie jeździli i konkurowało się o miejsca super.
Podsumowując. Gra jest genialna. Pomimo swoich braków i nędznego jak na mój gust trybu online gra dostarcza rozrywki na 10 godzin dla maniaków i około 12-15 dla innych osób, które chcą sobie powtórzyć wyścig. Kolejne godziny można spędzać online i doskonalić swoje umiejętności na standardowych ustawieniach samochodów, bądź grać w jeden słuszny tryb spośród jam session i próbować walczyć. Gra godna polecenia. Kupiłem ją w zeszłym roku w grudniu, a zabawę z trofeami skończyłem dopiero teraz, a gra nie ląduje na półce i nie zamierzam przerywać gry ponieważ za dobrze mi się gra.
Musze także pochwalić Codemasters za to, że w trakcie gry odkrywa się jeden z wyścigów ku czci Colina. W momencie wygrania uruchamia się specjalnie przygotowany krótki filmik na temat Colina. Krótkie wypowiedzi na jego temat, wstawki wyścigów. Świetny gest ze strony Codemasters.
A jak w waszym przypadku ? Grę zaliczacie do udanych, ciekawych, czy może jednak do porażek ?
Prosto label - płyty za 7zł.
Kategoria: Internet, Muza Tagi: internet muzyka prost
Dodano 28 stycznia 2010 o 23:20:03 na poziomie 0, 9 komentarzy
Dawno nie pisałem czegoś na gorąco. Nie mam zupełnie pojęcia czy odkrycie jest nowe, stare czy jakiekolwiek. Ale ten wpis jest pewnego rodzaju podziękowaniem dla twórców label Prosto. Za co się zapytacie im dziękuję ? A za to, że odważyli się zrobić mały przełom moim zdaniem na naszym rodzimym rynku muzyczny.
Otóż dziś obejrzałem kolejny filmik promo umieszczony na kanaler prosto.tv na youtube, gdzie zobaczyłem info o albumach w MP3 i WAV. Stwierdziłem, że pewnie ceny nie różnią się wielce. I tu był błąd.
Wchodzę na sklep prosto i co widzę ? 7zł za album w MP3 i 15zł za album w WAV. Myślę sobie "nie, to jest sen...". Szybki koszyk, wybór płatności (paypal, wszystkie duże banki), dokonanie płatności. Na mejla dostaję linka gdzie mogę pobrać album. Pobieram, troszkę przekonany że jakość albumu będzie lekko kijowa (w końcu z tą ceną musi być coś nie tak).
Ściągam, rozpakowuję, sprawdzam informacje o plikach. W tym momencie na mej twarzy pojawia się wielki banan i myśl w głowie "dzięki chłopaki za to, że się zdecydowaliście chyba jako pierwsi, a na pewno nieliczni dać mi coś, czego oczekiwałem". Utwory są kodowane w 320kbit. Jakość jak na moje ociężałe ucho dobra. Nie muszę kupować wersji WAV, która zapewne byłaby równie świetna. Dodatkowo znajduje się mała okładka (ażeby dodać do plików mp3 oraz PDF ze świetnej jakości skanami całej książeczki, która znajduje się w CD
Właśnie takiej oferty oczekiwałem po nowoczesnych muzykach. Nie chodzi mi o to, żeby album był od pierwszego dnia sprzedawany po 7zł. Może być tak, że cena startowa będzie 20-30zł, a co kolejny miesiąc spadałaby właśnie do tej ceny 7zł. Taki model biznesowy świetnie się sprawdza w przypadku gier, to i w tym wypadku uważam, że sprawdziłby się super.
Czy uważam ten ruch za zabójstwo piractwa ? Nie. Ale uważam, że 7zł to cena paczki papierosów, którą niektórzy wydają codziennie. Już jutro mam zamiar uzupełnić dyskografię tymi albumami których nie byłem pewien. Zrobię to chociażby w podzięce za świetny ruch i za to, że może w końcu polski internet przestanie być postrzegany jako siedzisko zła, a sami internauci jako złodzieje.
Czas się odwdzięczyć i pokazać, że skoro oni mogą, to ja też mogę. I oby coraz większa ilość artystów w naszym kraju się budziła i robiła w ten sam sposób.
Obawiam się jednocześnie tego, że nasze kochane firmy zajmujące się wydawaniem płyt zaczną robić aferę i będą dążyły (włącznie z zaiksem) do zaprzestania tego "procederu".
Jak będzie ? Pokaże czas. Ale wiem, że bez wsparcia (tak, także finansowego) ta akcja przejdzie obok. Czy tak będzie, czy niedługo się dowiemy, że jednak sprzedaż przez internet była tak niska, że opłacalność utrzymania infrastruktury była zerowa ? Okaże się zapewne już niedługo.
Fotografowanie fajerwerków.
Kategoria: Fotografia Tagi: fajerwerki fotografia szczecin
Dodano 17 stycznia 2010 o 16:56:46 na poziomie 0, 4 komentarze
Tak więc tym wpisem można powiedzieć, że rozpoczynam swoją zabawę z pisaniem o moich perypetiach związanych z fotografowaniem.
Pierwszy temat musi być prosty i miły i dlatego zdecydowałem się na rzecz, która akurat wyszła całkiem ciekawie. Fajerwerki.
W lato ubiegłego już, 2009 roku działo się całkiem sporo w Szczecinie. Jedną z ciekawszych imprez był festiwal fajerwerków, a dokładnie Międzynarodowy Festiwal Ogni Sztucznych Pyromagic 2009 & Music Wave. Trzeba powiedzieć, że był to pierwszy raz kiedy wybierałem się na fotografowanie fajerwerków. Trzeba było zrobić mały rekonesans co i jak, więc szybko zajrzałem na szeroki kadr i odnalazłem artykuł na temat fotografowania fajerwerków.
Tekst mówił o takich rzeczach jak ustawienie przysłony (najlepiej sprawdza się 8-11), potrzeba przestawienia obiektywu na manual i ustawieniu ostrości na nieskończoność. Ale jak to zwykle bywa podkreślane jest, że trzeba samemu myśleć, patrzeć i analizować to co właśnie się uwieczniło na karcie.
Muszę przyznać, że wybierałem się na fotografowanie fajerwerków z obawą, że znów wyjdzie mi kiepsko (podobnie jak zdjęcia ze Spoiw Kultury). Na szczęście moje obawy nie okazały się prawdą i zrobiłem kilka całkiem fajnych fotek i co najważniejsze dla mnie zdobyłem nowe doświadczenie.
A teraz kilka aspektów, które częściowo są opisywane w artykule, ale co mi najbardziej utkwiło w pamięci i co najwięcej problemów sprawiało:
- Kadrowanie - fajerwerki zaczynają się od małych i kończą na wielkich, ale głównym problemem jest to, że zaczynają się na dole a kończą wysoko w górze. Przydaje się w takim przypadku obiektyw z szerokim kątem, spokojnie wystarcza obiektyw z ogniskową 18 (kitowy 18-55 czy 18-70 świetnie dały radę). Najważniejsza nauczka z pleneru to ustawienie kadru tak żeby łapał i dół i górę. Szanse na zmianę ustawień aparatu mogą sprawić, że możemy utracić akurat świetne fajerwerki. Należy pamiętać, że zdjęcie będzie miało sporą rozdzielczość więc spokojnie będzie z czego wycinać odpowiedni kadr.
Przykładowo zdjęcie:

wygląda dużo ciekawiej gdy fajerwerki są "bliżej".
- Czas naświetlania - ważna rzecz przy zdjęciach, szczególnie jeżeli chcemy mieć dobre zdjęcia. Można ustawić z góry określony czas i otwierać migawkę w momencie gdy usłyszymy, że kolejna partia fajerwerków już leci w górę to robimy klik. Można też użyć trybu "bulb", czyli otwierać migawkę na nieokreślony czas i zamykać ją w momencie kiedy wydaje się nam, że zdjęcie będzie akurat. Pamiętajmy jednak co za długo to nie zdrowo. Dłuższe naświetlanie (nawet przy większej przysłonie) nie da nam efektu wyraźniejszych kolorów tylko smug, które mi osobiście się nie podobają.
Przykładowe zepsute fotki:


- Sprzęt dodatkowy - to, że na takie wyprawy trzeba posiadać statyw wydaje mi się oczywiste. Mniej oczywiste mi się wydaje natomiast posiadanie jakiegoś wyzwalacza. Ja posiadam pilot (kosztował mnie całe 13zł na allegro i ma aż jeden przycisk), widziałem fotografów korzystających z wężyków wyzwalających. Co nam daje takie rozwiązanie ? Po pierwsze stabilność, nie dotyka się aparatu więc nie będzie się trząsł. Drugim i moim zdaniem ważniejszym powodem posiadania takiego wyzwalacza jest "bulb". W przypadku wyzwolenia bezpośrednio z pomocą spustu nie dość, że narażamy się na niepotrzebne poruszenie aparatu to jeszcze musimy trzymać (tak dokładnie bulb ze spustu otwiera migawkę na tak długo jak trzymamy sam spust, no przynajmniej w nikonach nie wiem jak u innych, warto doczytać) spust przez cały okres naświetlania.
- Miejsce - jedna z najważniejszych rzeczy. Ja wybrałem się jakieś 2-3 godziny przed samym pokazem. Miejsce znałem dobrze i wiedziałem skąd będą fajerwerki puszczane co pozwoliło mi wejść w odpowiednie miejsce na most i ustawić się ze sprzętem. Gdybym przyszedł godzinę później byłby problem z ustawieniem się wygodnym. Warto na to zwracać uwagę podczas takich "statycznych plenerów".
Na koniec dorzucą kilka udanych fotek z tych pokazów (więcej możecie znaleźć tutaj):




Miałem także napisać o czym mam zamiar jeszcze napisać. Z tego co pamiętam i co mam zapisane to może mi się uda sklecić podobne teksty o:
- Dodatki foto - pilot, torba, plecak, statyw, baterie, karty.
- Tanie rozwiązania makro - małe porównanie mieszka i raynoxa. Opis innych rozwiązań.
- Fotografia bezcieniowa - fotografowanie przedmiotów na aukcje i nie tylko. Oświetlenie itp.
- Edytory, programy do zarządzania biblioteką zdjęć. Co testowałem co kupiłem, troszkę zahacza o inny dział, który będę poruszał.
- Edycja zdjęć - kadrowanie, prostowanie usuwanie przedmiotów.
Prywatne podsumowanie 2009.
Kategoria: O niczym Tagi: 2009 podsumowanie praca
Dodano 02 stycznia 2010 o 19:29:53 na poziomie 1, 1 komentarz
No i minął kolejny rok. Już 25 rok mojego życia, które staje się kolejnym odcieniem szarości. W kwietniu będzie już 26 lat, skończą się zniżki, skończy się pewien etap, rozpocznie kolejny. Ale nie miało być nudnego trucia o niczym. Wpis jest podsumowaniem, podsumowaniem z kilkoma wnioskami na przyszłość. Nie będą to postanowienia noworoczne, bo tych najłatwiej nie dotrzymać.
Sukcesy:
- Fotografia. Kilka ciekawych sesji zdjęciowych w plenerze, które dały mi sporo doświadczeń. Wydaje się, że najwięcej doświadczeń udało mi się zdobyć podczas Spoiw Kultury organizowanych przez Szczeciński teatr Kana. Udanych zdjęć nie było tak naprawdę, ale sesja dała mi w kość i pokazała kilka rzeczy o których się nie pisze w artykułach. Między innymi o fotografii mam zamiar napisać kilka wpisów, ale nie obiecuję. Obiecywałem już "gazylion" razy, więc tym razem podejdę do tego luźno.
- Wyjazdy. A dokładniej wyjazd po raz kolejny do Poznania na fajny event. Tym razem był to "a day at the park". Mam wrażenie, że tylko to zostało moją odskocznią i prawdziwym wyłączeniem myślenia o tym co było, jest i co będzie. Taki prawdziwy odpoczynek. Rok 2010 mam zamiar spędzić na kilku takich imprezach. Plany mam na pobyt kilka dni w Kołobrzegu w trakcie Sunrise. Już jest plan na wyjazd na "tajemniczy" (pewnie "A state of trance episode 450" live) event z Arminem van Buurenem. Co z tego wszystkiego wyjdzie, nie wiem. Okaże się na bieżąco.
- Praca. Tutaj trzeba powiedzieć, że mogę zaliczyć ten rok do znacznie lepszych niż 2008. Utrwalenie pozycji jako "senior software developer". Nauka nowych rzeczy (tutaj niestety nowe rzeczy odkrywało się w trakcie przeglądania sieci "po pracy", czyli w czasie niby wolnym). Rozwój w związku z zarządzaniem projektami (kolejny sukces i porażka w jednym). Kolejne książki czekają na przeczytanie. Kolejny krok ? Może jakaś "większa" podwyżka, może nadejdzie czas żeby się rozejrzeć za inną pracą (może dodatkową, chociaż to wątpliwe ze względu na ilości wolnego czasu, chęci i mocy przerobowych).
- Studia, niby studiuję, niby chodzę na zajęcia. Robię wszystko co mogę, żeby to skończyć. Problemy jednak powstają same. Praca i nawał robienia różnego typu zadań jednak mnie dobija. Nie jestem w stanie przez 2 miesiące bez przerwy robić rzeczy 8h w pracy i później kolejne 6h zadań (programowanie, dokumentacje). Człowiek przychodzi zjechany w weekend i jeszcze słyszy, jak to pan mgr. (w okolicach mojego wieku) jest zmęczony tym, że musi przygotować dla mnie zadania. Czasami się zastanawiam, dlaczego ludzie totalnie niezwiązani z zawodem informatyka robią doktorat. Żeby poczuć się lepiej ? Plusem może być małe poćwiczenia przygotowywania prezentacji i samego trybu przekazywania wiedzy.
Najważniejsze pytanie: czy skończę ? Tak. Mam już od jakiegoś czasu plan poukładany jak to zrobić i jak rozłożyć wszystko w czasie. Zajmie to niestety kolejny rok, kolejne opłaty, ale skończę. Będę inż. informatyki. Do tego czasu nie ruszam się ze szczecina. Co będzie później ? Zobaczymy (again). - Rozwój w dziedzinie zarządzania projektami. Mam kilka pozycji do przeczytania. Kilka naprawdę ciekawych książek mówiących wiele o rzeczach w których chcę się dalej rozwijać. Kilka książek związanych z samym programowaniem, wzorcami projektowymi itp. również czeka. Książki leżą na stosie i czekają aż się łaskawie znajdzie chęć i czas (to drugie bardziej). Czas, który będę musiał wygospodarować kosztem innych zainteresowań (czy też zabójców czasu). I tak jak lubię fotografię nie wiem czy będę mógł dalej kontynuować pasję, nie wiem czy nie zabić jej na rzecz rozwoju w dziedzinach położonych bliżej pracy.
- Blogowanie. Lubię pisać, co widać nie od dziś. Lubię się czasami podzielić swoimi przemyśleniami, doświadczeniem (no tutaj mniej mogę pisać, ze względu na "lojalkę"). Mam w mojej "todo liście" sporo tematów do opisania, które postaram się opublikować coby zmusić się do ich opisania, jednakże brak czasu i wyrzuty, że jak zajmę się pisaniem to coś innego na tym ucierpi skutecznie mnie od tego odstraszały. I nie chodzi mi tylko o porażkę w pisaniu tego bloga. Chodzi mi także o porażkę w pisaniu na ps3site, porażkę w podjęciu współpracy z pewnym czasopismem internetowym (aczkolwiek tutaj już mam troszkę materiału i może się w końcu uda skończyć).
- Zarządzanie czasem. Według niektórych teorii czas jest zawsze, a określenie "brak czasu" wynika ze złego zarządzania nim. Tej właśnie kwestii poświęcam rok 2010. Żeby ograniczyć ilość stresu związanego z pracą (może w końcu ograniczyć ilość uwagi poświęcanych projektom poza godzinami pracy, bo na razie to nikt tego nie zauważa). Zobaczymy co da przeczytanie książki Allena na temat GTD i próbie drastycznego wdrożenia metodyki w życie.
- Zdrowie. Kolejna porażka z postanowień noworocznych. Moja nieudolność i brak możliwości utrzymania założeń w życie skutkuje cholernie minusowo na moje morale. Zobaczymy co z tego będzie, ponieważ od stycznia mam zamiar podjąć drastyczniejsze kroki w kierunku zdrowia. Oby mój wysiłek tym razem poskutkował lepiej.
Znajdź mnie
Kategorie
- Codzienność (28)
- Cytaty (5)
- Filmy (35)
- Fotografia (4)
- Gry (11)
- Internet (9)
- Linux (42)
- Maczek (50)
- Muza (18)
- Myśli (8)
- O niczym (245)
- O sobie (2)
- PDA/palmtop (5)
- Playstation 3 (16)
- Praca. (8)
- Programowanie (9)
- Propaganda/akcje (16)
- Software (36)
- Techblog (3)
- Teledyski (6)
- Telewizja (1)
- WebDesign/WebDeveloping (52)
Archiwum
- Styczeń 2010 (4)
- Lipiec 2009 (2)
- Maj 2009 (2)
- Kwiecień 2009 (1)
- Marzec 2009 (4)
- Luty 2009 (7)
- Styczeń 2009 (1)
- Grudzień 2008 (1)
- Październik 2008 (1)
- Wrzesień 2008 (4)
- Sierpień 2008 (3)
- Lipiec 2008 (2)
- Czerwiec 2008 (4)
- Maj 2008 (5)
- Kwiecień 2008 (9)
- Marzec 2008 (11)
- Luty 2008 (22)
- Styczeń 2008 (9)
- Grudzień 2007 (12)
- Listopad 2007 (4)
- Październik 2007 (8)
- Wrzesień 2007 (25)
- Sierpień 2007 (19)
- Lipiec 2007 (17)
- Czerwiec 2007 (9)
- Maj 2007 (10)
- Kwiecień 2007 (5)
- Marzec 2007 (8)
- Luty 2007 (12)
- Styczeń 2007 (9)
- Grudzień 2006 (10)
- Listopad 2006 (9)
- Październik 2006 (7)
- Wrzesień 2006 (3)
- Sierpień 2006 (16)
- Lipiec 2006 (26)
- Czerwiec 2006 (29)
- Maj 2006 (12)
- Kwiecień 2006 (18)
- Marzec 2006 (18)
- Luty 2006 (14)
- Styczeń 2006 (15)
- Grudzień 2005 (8)
- Listopad 2005 (18)
- Październik 2005 (14)
- Wrzesień 2005 (14)
- Sierpień 2005 (26)
- Lipiec 2005 (15)
- Czerwiec 2005 (10)